- Masa Krytyczna nie będzie jeździć do końca świata. Przestaniemy, kiedy w Warszawie rowerzyści będą mieli to, o co walczą. Ale kilka lat jeszcze musimy masować - mówi Marcin Myszkowski. To on z garstką kolegów od sześciu lat napędza rowerową Masę Krytyczną - organizowane w ostatnie piątki miesiąca przejazdy setek albo tysięcy rowerzystów przez miasto, aby władze pamiętały o ich potrzebach.