Właściciel berlińskiej agencji towarzyskiej wpadł na pomysł "zielonych rabatów": klient, który przyjedzie rowerem lub środkiem komunikacji miejskiej, płaci mniej niż ten, który porusza się samochodem - informuje brytyjski "The Guardian".
W Warszawie rower powinien służyć do rekreacji - wciąż takie myślenie dominuje wśród urzędników. Mimo to coraz więcej osób jeździ nim na co dzień. Może kiedyś będzie ich tyle, co w Berlinie.