|
Na skróty :
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
:: Relacja

Wyprawa rowerowa Tour des Alpes 2005 zakończyła się 100
procentowym sukcesem. Wszystkie cele, które sobie wyznaczyliśmy
przed wyjazdem zostały zrealizowane
Wszystko rozpoczęło się 1 2
lipca 2005. Właśnie tego dnia wraz z Wojtkiem opuściliśmy swoje
rodzinne miejscowości. Wieczorem znaleźliśmy się w Skoczowie, gdzie
mieszka 3 uczestik wyprawy - Janusz. Wieczorem dokonaliśmy ostatnich
poprawek, podz ieliliśmy
się bagażem. Następnego dnia już wspólnie wyruszyliśmy na naszą
największą przygodę życia. Przez pierwsze 2 dni w zawrotnym tempie
pokonywaliśmy Słowację. Trzeciego dnia po raz pierwszy chyba odczuliśmy,
że jesteśmy już daleko od domu. Dojechaliśmy bowiem do stolicy Słowacji
- Bratysławy. Nie obeszło się oczywiście bez zwiedzania. Jeszcze
tego samego dnia wzdłuż Dunaju udaliśmy się do Wiednia. Tam zwiedziliśmy
m.in. jeden z symboli stolicy Austrii - Schonbrunn. W Wiedniu również
pożegnaliśmy się z naszymi 2 kolegami, którzy nam towarzyszyli od
Skoczowa. Droga przez Austrie znacznie się różniła od tej na Słowacji,
czy jeszcze w Polsce. Niesamowicie zadbane, spokojne i czyste miejscowości
- to najbardziej rzucało nam się w oczy. Kilkadziesiąt kilometrów
za Wiedniem poczuliśmy również po raz pierwszy smak Alp. Wjeżdżaliśmy
bowiem na przełęcz Semering położoną 985 m.n.p.m. Już w Austrii
pojawiły się pierwsze problemy techniczne
naszego sprzętu. Januszowi pękł bagażnik. Byliśmy zmuszeni go wymienić.
Piątego dnia opuściliśmy Austrię i wjechaliśmy do Słowenii. Jednak
pożegnanie to nie było łatwe. Mieliśmy bowiem do pokonania podjazd
o nachyleniu 18 %. "Gdy zobaczyliśmy jak droga pnie się pod
górę - przeraziliśmy się. Nie mieliśmy jednak wyjścia - musimy podjechać.
Wszyscy na najmniejszym przełożeniu jedziemy do góry. Nachylenie
próbujemy zniwelować jadąc od prawej do lewej i od lewej do prawej
strony drogi. Wszyscy zgodnie przeklinamy podjazd i wyczekujemy
zjazdu. Zjeżdżający z góry motocykliści i kierowcy kibicują nam:
machają, biją brawo. Podjeżdża się niesamowicie ciężko. Chwilami
jesteśmy blisko wywrotki. Pot leje się z nas strumieniami. Po 48
minutach docieramy na górę. W tym czasie pokonaliśmy 7 km. Zdobywamy
przełęcz " Korenske Sedlo" ( 1071 m.n.p.m)"
W Słowenii kierujemy się jedynie na Planicę, w której znajduję
się mamucia skocznia. Tego samego dnia dotarliśmy jeszcze do Włoch.
I tutaj niestety Janusz i Wojtek mieli małą stłuczkę. Na szczęście
nic im się nie stało, ale gorzej z rowerami. Musieliśmy się sporo
napracować przy nich i zapłacić w serwisach rowerowych. Już 8 dnia
dotarliśmy nad Adriatyk i zwiedzaliśmy Wenecję - oczywiście rowerem
.
  
Kto był choć raz w Wenecji wie, iż jazda rowerem po Wenecji jest
praktycznie niemożliwa. Wszystko to przez dziesiątki schodów przerzuconych
nad kanałami. Jednak my sobie i z tym poradziliśmy. Po prostu nosiliśmy
nasze rowery wraz z kilkunastokilogramowym bagażem, co budziło uśmiech
na twarzach zwykłych turystów. Kolejne dni obfitowały w niesamowitą
wielość zabytków. Odwiedziliśmy bowiem Padwę, Vicenze i Weronę.
Po kilku dniach po płaskim terenie, nadszedł czas na góry. Wszystko
rozpoczęło się od szturmu na Malga
Palazzo, gdzie prowadzi najtrudniejszy podjazd świata, którego max.
nachylenie sięga 45% . Wjazd i zjazd (a właściwie zejście, zjazd
był zbyt niebezpieczny), czyli łącznie 16 km zajęło nam... 8 godzin.
Jednak satysfakcja ze zrobienia czegoś tak wielkiego - ogromna.
Kolejne dni również obfitowały w wiele skrajnie extremalnych podjazdów.
W Dolomitach zdobyliśmy 2 przełęcze położone ponad 2000 m.n.p.m.
Z dróg prowadzących na te przełęcze roztaczały się niesamowite widoki.
Po opuszczeniu Włoch ponownie zawitaliśmy w Austri. Tutaj ponownie
mieliśmy okazję do pokonania własnych słabości. Podjeżdżaliśmy pod
2 przełęcze położone ponad 2500 m.n.p.m (Hochtor, Edelweisspitze).
Jechaliśmy również słynną drogą widokową Grossglocknerstrasse. W
kolejnych dniach odwiedziliśmy Salzburg i Linz. W ciągu nie całych
3 dni pokonaliśmy czechy, odwiedzając przy tym Ceske Budejovice
i Cesky Krumlov. 1 sierpnia wszyscy dotarliśmy cało i zdrowo do
domów. Łącznie przez 20 dni pokonaliśmy ponad 2500 km, pedałowaliśmy
przez ponad 110 godzin, jechaliśmy przez 6 krajów, przez setki miejscowości.
Wyprawa na p ewno
nie była łatwa. Po kilku dniach wszyscy zaczęliśmy odczuwać jej
trudy: bóle kolan, mięsni nóg. W ruch poszły maść, a nawet silne
tabletki przeciw bólowe. Zmuszeni byliśmy do jazdy w skrajnych warunkach:
od 35 stopniowego upału we Włoszech po 10 stopniowy chłód na alpejskich
przełęczach. Spaliśmy w różnych miejscach w garażu, w ogródkach,
w lasach, czy na wysokości 2000 m.n.p.m w pasterskiej chacie. Się
we znaki dał nam również deszcz, a szczególnie jazda w mokrych rzeczach
(szczególnie butach). Bywały i momenty kiedy ze zmęczenia byliśmy
blisko zaśnięcia za kierownicą! Jednak pomimo tego wszystkiego nie
jest to z całą pewnością nasza ostatnia wyprawa. Przyjechaliśmy
zaledwie kilka dni temu, a w naszych głowach "rodzą" się
kolejne plany - Francja, Turcja... Z wielką niecierpliwością będziemy
wyczekiwać kolejnych wakacji.
Wyprawa wiele nas nauczyła: radzenia sobie w każdych sytuacjach,
samodzielności, wzmocniła naszą odporność psychiczną. Nauczyła nas
również, doceniać zwykłe codzienne rzeczy jak własny dom.
Trzy tygodniowa ekspedycja jak się okazało nie wiele nas kosztowała.
Osobiście wydałem 300 zł (w tym 130 zł na naprawę roweru). Byliśmy
więc chyba najtańszym biurem podróży w Polsce J Wszystkie szczegóły
dotyczące wyprawy można znaleźć tutaj : http://www.travelbikers.prv.pl
Do góry
:: Cele

1. Wrócić cało i zdrowo do domu
2. Przeżyć 3 tygodnie w Alpach za jak najmniejszą kwotę pieniędzy
3. Zobaczyć:
- Wiedeń (Katedra św. Stefana, Schonbrun, Hofburg)
- Bratysławę (bratysławski zamek)
- Adriatyk (wykąpać się w nim :-) )
- "Włoskie Perły Północy" (Wenecja, Werona, Padwa)
- zabytki Linza, Salzburga wpisane na listę światowego dziedzictwa
kultury UNESCO
- Ceske Budejovice, Cesky Krumlov - najpiękniejsze czeskie miasteczko
- Jezioro Garda
-ALPY, ALPY I JESZCZE RAZ ALPY
4. Zdobyć
-przełęcz Hochtor 2504 m.n.p.m i Ededelweisspitze (2572 m.n.p.m)
-podjazd na Malga Palazzo (Włochy, nachylenie 45%, najbardziej stromy
podjazd na świecie)
- dziesiątki mniejszych przełęczy
Do góry
:: Uczestnicy

1.Tomasz Szajniuk "Czajna" lat 18, Kluczbork.
Uczeń 3 klasy ZSO im. Adama Mickiewicza w Kluczborku. Na rowerze
od 6 lat. Na liczniku przejechane ponad 28000 km.
Sprzęt: rower trekingowy Magnum Passeo de Luxe.
Wyprawy: Tour des alpes 2005, Beskidy 2005,Jesenik 2005, Tatry 2004,
Sudety 2003, Jura Krakowsko - Częstochowska 2003.
2. Wojtek Zadka "Zadek" lat 17, Krapkowice. Uczeń
2 klasy ZSE im. Tadeusza Kościuszki w Opolu Na rowerze od 9 lat,
w tym przez 6 lat na góralu Magnum.
Sprzęt: szosówka Bianchi 603
Wyprawy: Tour des Alpes 2005, Beskidy 2005, Jeseniki 2005.
3. Janusz Gruda "Banan" lat 23, Skoczów. Student
4 roku geodezji na Akademii Rolniczej w Krakowie Na rowerze od dziecka,
na poważnie od roku.
Sprzęt: rower crossowy Author Classic sx.
Wyprawy: Tour des Alpes 2005 i Skoczów - Łeba (2004).
Do góry
|
|
| |
| |
| |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
(c) 1995-2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie oraz wykorzystywanie artykułów publikowanych
w witrynie www.wrower.pl bez zezwolenia zabronione. |
|