Bornholm 2004  

Nasza wycieczka jest propozycją dla tych, którzy marzą o tygodniowych wakacjach na rowerze bez obawy, że kapryśna pogoda odbierze im radość z jazdy a potrzeba ciągłego posiadania całego dobytku w zasiągu ręki, skutecznie uniemożliwi im relaks oraz cieszenie się urokami okolicy. Wakacje z rowerem na Bornholmie mogą się w prawdzie okazać nieco droższe niż tydzień spędzony na polskim wybrzeżu (na wyspę trzeba dopłynąć promem, co wiąże się z dodatkowymi kosztami), jednak bezpieczeństwo jazdy (Bornholm oferuje 235 km ścieżek rowerowych) oraz bezpieczeństwo rowerów i namiotu są komfortem, który trudno przeliczyć na pieniądze. Wybierając się na Bornholm, zwany nie bez przyczyny Majorką Północy, w okresie wakacyjnym mamy bardzo duże szanse na upalną pogodę.


Położenie wyspy na środku Bałtyku sprawia, że jest tu znaczniej cieplej niż na sąsiednich obszarach. Słońce świeci tu nawet w końcu sierpnia i na początku września. Dzięki czemu mieszkańcy hodują tu drzewka brzoskwiniowe, figowe oraz morwy. Bornholm jest atrakcyjny zarówno dla rodzin, entuzjastów sportu rowerowego jak i dla początkujących. Aby się tu wybrać nie trzeba mieć roweru z przerzutkami zbudowanego z super lekkiego stopu, wyposażonego w pedały zatrzaskowe lub przynajmniej "noski". Teren duńskiej wyspy jest na tyle zróżnicowany, że każdy morze ułożyć dla siebie trasę, odpowiadającą jego temperamentowi oraz możliwościom fizycznym. Krajobraz Bornholmu jest bardzo ciekawy i różnorodny. Na północy na rowerzystów czekają pagórki i skały oraz w przewadze drogi szutrowe i leśne, zaś na południu teren płaski jak stół, trasy pokryte asfaltem oraz uchodzące za najwspanialsze w Europie białe piaszczyste plaże. Woda morska dookoła wyspy ma tu niespotykany w Polsce turkusowy odcień i jest zadziwiająco czysta. Rower to zdecydowanie najbardziej optymalny środek transportu umożliwiający odkrycie tych wszystkich uroków wyspy. My na Bornholm dotarliśmy promem płynącym ze Świnoujścia do Ronne (stolicy wyspy). Zaraz po zjechaniu z promu udaliśmy się do informacji turystycznej po darmowe broszury i mapy wyspy. Stamtąd prawie natychmiast popedałowaliśmy na samą północ pokonując wzniesienia od 14 do 22 stopni, gdzie spędziliśmy kolejne dwie noce na kempingu w Sandvig. Szukając drogi na kemping zapytaliśmy o drogę na stacji benzynowej. Jakież wielkie było nasze zdziwienie, gdy w odpowiedzi na nasze pytanie dostaliśmy za darmo mapę miasta z zaznaczoną długopisem trasą. Kolejnych wrażeń dostarczają nam odwiedziny w sklepie spożywczym. Widzimy ludzi zostawiających beztrosko nie przypięte rowery z pełnymi sakwami. Kiedy my zdążyliśmy zdjąć licznik, wziąć pod pachę nasze bidony a torby założyć na ramię, Duńczycy zdążyli wrócić już z torbami pełnymi zakupów do swoich dwukołowców. W Danii namioty rozbijać można tylko i wyłącznie na kempingach, dlatego zaraz po przyjeździe wykupiliśmy paszport kempingowy, który był naszym wstępem a zarazem ubezpieczeniem na wszystkich kempingach w całej Skandynawii. Wszystkie odwiedzone przez nas kempingi na Bornholmie miały wysoki standard.Do dyspozycji gości oferowały prysznice, kuchnie z garnkami (niektóre z piekarnikiem czy mikrofalówką) do ogólnego użytku, pralnie, place zabaw dla dzieci, a nawet basen (Dueodde) i sklepy, gdy kemping znajdował się z dala od miasta. Zwiedzając wyspę drugiego dnia jeździliśmy rowerami bez sakw po okolicy, wspinaliśmy się po skałach, a zachód słońca oglądaliśmy na ruinach zamku Hammershus. Kolejnego dnia z całym dobytkiem przenieśliśmy się na dwa kolejne dni do Gudhjem. Idąc z kempingu do centrum miasta pokonywaliśmy skalną ścieżkę czując się przez chwilę jak w prawdziwych górach. W Gudhjem przy porcie jedliśmy przepyszne lody, oddając się filozoficznej medytacji przy szumie rozbijających się o brzeg fal. Z Gudhjem pojechaliśmy, najpierw ścieżkami rowerowymi zbudowanymi na dawnych torach kolejowych a następnie trasami prowadzącymi przez las, na południe wyspy do Dueodde. W kolejnym etapie naszej wyprawy pojechaliśmy w głąb wyspy. To była nasza pierwsza noc na wyspie gdzie zasypiając w namiocie nie słyszeliśmy szumu morza. Na kempingu w Aakirkeby spotkaliśmy zorganizowany grupę rowerzystów z wielkopolski. Wracając z Aakirkeby do Ronne, gdzie kończyło się nasze zwiedzania Bornholmu przepedałowaliśmy w deszczu. Po tygodniu w Danii myśleliśmy, że już nic nie jest w stanie nas zdziwić, po tym jak oswoiliśmy się z widokiem samotnie stojących na drodze kiosków z owocami i warzywami, które można było kupić wrzucając pieniądze do małej skrzynki, ale myliliśmy się Dania wprawiała nas w zdziwienie i niemy zachwyt czymś innym każdego dnia. Tym razem jadąc w deszczu drogą rowerową wprawił nas w osłupienie widok przejeżdżającego autobusu, który zatrzymał się z chęcią zabrania nas do Ronne. Wszystkim życzymy tyle radości z jazdy rowerem, ile my mamy. Naszą opowieścią chcielibyśmy zaprosić na Bornholm, do odkrywania bogactwa wyspy i przeżycia niezapomnianej wycieczki rowerowej.

Powierzchnia: 588 km2
Długość linii brzegowej: 109 km
Liczba mieszkańców: 45 tys.
Stolica: Ronne (15 tys)
Język: duński
Dojazd: prom Polferries
Bornholm w Sieci: www.bornholm.info

Joanna Ziemska i Bartłomiej Niżnik

Do góry

MENU
Encyklopedia rowerowa | Wiadomości | Sprzęt | Sklep rowerowy | Testy | Katalog WWW |
Turystyka | Kupowanie | Trasy Instrukcje | Humor | Historia | Gry | Programy | Tapety
| Wygaszacze Dodatki | Giełda | Prawo | Książki | Ubranie | Jedzenie | Zdrowie | Miasto | Różne
Logowanie | O nas | Reklama | Kontakt | Subskrypcja | Szukaj |
(c) 1995-2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie oraz wykorzystywanie artykułów publikowanych w witrynie www.wrower.pl bez zezwolenia zabronione.