|
Nasza wycieczka jest propozycją dla tych, którzy marzą o tygodniowych
wakacjach na rowerze bez obawy, że kapryśna pogoda odbierze im radość
z jazdy a potrzeba ciągłego posiadania całego dobytku w zasiągu
ręki, skutecznie uniemożliwi im relaks oraz cieszenie się uro kami
okolicy. Wakacje z rowerem na Bornholmie mogą się w prawdzie okazać
nieco droższe niż tydzień spędzony na polskim wybrzeżu (na wyspę
trzeba dopłynąć promem, co wiąże się z dodatkowymi kosztami), jednak
bezpieczeństwo jazdy (Bornholm oferuje 235 km ścieżek rowerowych)
oraz bezpieczeństwo rowerów i namiotu są komfortem, który trudno
przeliczyć na pieniądze. Wybierając się na Bornholm, zwany nie bez
przyczyny Majorką Północy, w okresie wakacyjnym mamy bardzo duże
szanse na upalną pogodę.
Położenie wyspy na środku Bałtyku sprawia, że jest tu znaczniej
cieplej niż na sąsiednich obszarach. Słońce świeci tu nawet w końcu
sierpnia i na początku września. Dzięki czemu mieszkańcy hodują
tu drzewka brzoskwiniowe, figowe oraz morwy. Bornholm jest atrakcyjny
zarówno dla rodzin, entuzjastów sportu rowerowego jak i dla początkujących.
Aby się tu wybrać nie trzeba mieć roweru z
przerzutkami zbudowanego z super lekkiego stopu, wyposażonego w
pedały zatrzaskowe lub przynajmniej "noski". Teren duńskiej
wyspy jest na tyle zróżnicowany, że każdy morze ułożyć dla siebie
trasę, odpowiadającą jego temperamentowi oraz możliwościom fizycznym.
Krajobraz Bo rnholmu
jest bardzo ciekawy i różnorodny. Na północy na rowerzystów czekają
pagórki i skały oraz w przewadze drogi szutrowe i leśne, zaś na
południu teren płaski jak stół, trasy pokryte asfaltem oraz uchodzące
za najwspanialsze w Europie białe piaszczyste plaże. Woda morska
dookoła wyspy ma tu niespotykany w Polsce turkusowy odcień i jest
zadziwiająco czysta. Rower to zdecydowanie najbardziej optymalny
środek transportu umożliwiający odkrycie tych wszystkich uroków
wyspy. My na Bornholm dotarliśmy promem płynącym ze Świnoujścia
do Ronne (stolicy wyspy). Zaraz po zjechaniu z promu udaliśmy się
do informacji turystycznej po darmowe broszury i mapy wyspy. Stamtąd
prawie natychmiast popedałowaliśmy na samą północ pokonując wzniesienia
od 14 do 22 stopni, gdzie spędziliśmy kolejne dwie noce na kempingu
w Sandvig. Szukając drogi na kemping zapytaliśmy o drogę na stacji
benzynowej. Jakież wielkie było nasze zdziwienie, gdy w odpowiedzi
na nasze pytanie dostaliśmy za darmo mapę miasta z zaznaczoną długopisem
trasą. Kolejnych wrażeń dostarczają nam odwiedziny w sklepie spożywczym.
Widzimy ludzi zostawiających beztrosko nie przypięte rowery z pełnymi
sakwami. Kiedy my zdążyliśmy zdjąć licznik, wziąć pod pachę nasze
bidony a torby założyć na ramię, Duńczycy zdążyli wrócić już z torbami
pełnymi zakupów do swoich dwukołowców. W Danii namioty rozbijać
można tylko i wy ł ącznie
na kempingach, dlatego zaraz po przyjeździe wykupiliśmy paszport
kempingowy, który był naszym wstępem a zarazem ubezpieczeniem na
wszystkich kempingach w całej Skandynawii. Wszystkie odwiedzone
przez nas kempingi na Bornholmie miały wysoki standard.Do dyspozycji
gości oferowały prysznice, kuchnie z garnkami (niektóre z piekarnikiem
czy mikrofalówką) do ogólnego użytku, pralnie, place zabaw dla dzieci,
a nawet basen (Dueodde) i sklepy, gdy kemping znajdował się z dala
od miasta. Zwiedzając wyspę drugiego dnia jeździliśmy rowerami bez
sakw po okolicy, wspinaliśmy się po skałach, a zachód słońca oglądaliśmy
na ruinach zamku Hammershus. Kolejnego dnia z całym dobytkiem przenieśliśmy
się na dwa kolejne dni do Gudhjem. Idąc z kempingu do centrum miasta
pokonywaliśmy skalną ścieżkę czując się przez chwilę jak w prawdziwych
górach. W Gudhjem przy porcie jedliśmy przepyszne lody, oddając
się filozoficznej medytacji przy szumie rozbijających się o brzeg
fal. Z Gudhjem pojechaliśmy, najpierw ścieżkami rowerowymi zbudowanymi
na dawnych torach kole jowych
a następnie trasami prowadzącymi przez las, na południe wyspy do
Dueodde. W kolejnym etapie naszej wyprawy pojechaliśmy w głąb wyspy.
To była nasza pierwsza noc na wyspie gdzie zasypiając w namiocie
nie słyszeliśmy szumu morza. Na kempingu w Aakirkeby spotkaliśmy
zorganizowany grupę rowerzystów z wielkopolski. Wracając z Aakirkeby
do Ronne, gdzie kończyło się nasze zwiedzania Bornholmu przepedałowaliśmy
w deszczu. Po tygodniu w Danii myśleliśmy, że już nic nie jest w
stanie nas zdziwić, po tym jak oswoiliśmy się z widokiem samotnie
stojących na drodze kiosków z owocami i warzywami, które można było
kupić wrzucając pieniądze do małej skrzynki, ale myliliśmy się Dania
wprawiała nas w zdziwienie i niemy zachwyt czymś innym każdego dnia.
Tym razem jadąc w deszczu drogą rowerową wprawił nas w osłupienie
widok przejeżdżającego autobusu, który zatrzymał się z chęcią zabrania
nas do Ronne. Wszystkim życzymy tyle radości z jazdy rowerem, ile
my mamy. Naszą opowieścią chcielibyśmy zaprosić na Bornholm, do
odkrywania bogactwa wyspy i przeżycia niezapomnianej wycieczki rowerowej.
Powierzchnia: 588 km2
Długość linii brzegowej: 109 km
Liczba mieszkańców: 45 tys.
Stolica: Ronne (15 tys)
Język: duński
Dojazd: prom Polferries
Bornholm w Sieci:
www.bornholm.info
Joanna Ziemska i Bartłomiej Niżnik
Do góry
|
|
| |
| |
| |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
(c) 1995-2012 Wszelkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie oraz wykorzystywanie artykułów publikowanych
w witrynie www.wrower.pl bez zezwolenia zabronione. |
|