spawacz | 2007-02-22 08:03:20Witam. Ja jezdze na rowerze caly rok. Jazda po sniegu jest fajana. Szczegolnie jak sie ma dobry tylny hamulec. Pozdrawiam cytuj |
Jonygliwice | 2007-02-22 12:04:23Ja wolę odstawić rower na ten czas, ale chodzę do kolegi czasem potrenować na statycznym rowerku, czasem na siłownię, ale przede wszystkim to biegam z kolegami tak co drugi dzień. Zresztą już sezon się zaczyna i zaczynam robić krótsze trasy.cytuj |
Bartos | 2007-02-22 21:48:56Ja odradzam ! Absolutnie odradzam! JA jezdziłem zimą na rowerze nic sobie z tego nie robiłem i teraz cały łańcuch mam przerdzewiały nie mówiąc o tym że rower uwalony. Lepeij odstawić rower i go przez ferie rozkręcic i wszystko nasmarować i podokręcać. Takie jest moje zdanie wyrobione na własnych błedach. Pozdrowienia.cytuj |
tomek | 2007-02-25 23:58:30Tej zimy po raz pierwszy próbuję wykorzystać trenażer. Przyjemność bliska zeru ale godzinkę kilka razy w tygodniu spokojnie da się wytrzymać. Gdyby lokalne warunki sprzyjały na pewno chciałbym w zimie więcej biegać na nartach - ta forma aktywności daje mocno w kość a przyjemność z obcowania z naturą oceniałbym prawie tak wysoko jak podczas jazdy rowerem. Zimą przydałoby się również poświęcić czas na inne sporty: pływanie, fitness/siłownia.cytuj |
Evert | 2007-02-26 14:47:36Nie dbamy ! Gnuśniejemy z pilotem od telewizora w ręku. I złocistym napojem. Bo jak o godzinie 16.00 jest już ciemno to co innego robić ? Czekamy na wiosnę i jazda. A konkretnie - ta zima mi się podobała - jazda na rowerach do końca listopada, i w tym roku juzkilka razy na 30 kilometrowe wycieczki udało się wyruszyć. Ale z tym gnuśnieniem to całkowita prawda :) Od sportu tez trzeba odpocząć, poza tym uprawianie sportu może powodowac kontuzje :)cytuj |
don49 | 2007-03-22 17:20:38Witam
Jeżeli chce sie dokonać jakiegoś wyczynu to trzeba intensywnie trenowac przynajmniej 2 miesiące przed wyczynem a jezeli jezdzi sie rowerem dla przyjemności trzeba przed wyjazdem na dłuższą wycieczke troche pojezdzic zeby przyzwyczaić pupę do siadełka i to wystarczy . Człowiek tym sie różni od zwierzęcia że bardzo szybko przyzwyczaja sie do zwiekszonego wysiłku ,można smiało jechać i podbijać świat.
pozdROWERKI...cytuj |
Gary | 2007-06-15 12:46:30Caly rok na rowerze czy deszcz snieg mroz dobre ubranie na rower i sprzęt i sie nie czuje ze zima na drodze cytuj |
rowerzysta4 | 2008-11-08 21:52:32Ja tam jeżdżę cały rok. W ubiegłym 2007 jeździłem 312 dni, w bieżącym już 276. Nie jest to nic trudnego, a satysfakcja gwarantowana. Daję sobie spokój z jazdą jak temperatura spada poniżej -10 stopni C. A tak: ciepło ubrany (ale bez przesady), oponki trochę szersze, z bardziej agresywnym bieżnikiem i... w drogę.
Jak spadnie pierwszy śnieg, to w Lasu Kabackim w Warszawie jest więcej śladów rowerów niż nart biegowych!
Pozdrawiam
rowerzystacytuj |
mimoza | 2009-12-18 09:55:41Witam, chciałabym podzielić się z wami moimi przemyśleniami dotyczącymi dbaniu o kondycję zimą. Moja przygoda z rowerem zaczęła się 15 lat temu i stała źródłem nieustającej satysfakcji z pokonywania własnych słabości. To już nie było tylko niewinne hobby ale i sposób na życie. Niestety kiedy wydaje się,ze nic ci nie brakuje do szczęścia życie zaczyna weryfikować ten pogląd. W moim wypadku przybrało ono postać potężnej ciężarówki prowadzonej przez pijanego kierowcę. Efekt- złamany kręgosłup, wstrząs mózgu, połamane nogi. Ciało dało się "naprawić" ale psychika pozostała "zwichnięta". Od roku usiłuję wrócić do roweru, z zdumieniem obserwuję jak "wszystko" poszło do przodu- sprzęt, podejscie do treningu:) Teraz stram sie jak najwiecej biegać i jeździć ile tylko się da( trochę zimno). Nie wiem, czy to kwestia wprawy- w końcu "przejechało " sie trochę życia- ale niem mam wrażenia,że zimą "siada" mi kondycjacytuj |
Motobike | 2010-01-26 15:10:59 > Witam, chciałabym podzielić się z wami moimi przemyśleniami dotyczącymi dbaniu o kondycję zimą.
> Moja przygoda z rowerem zaczęła się 15 lat temu i stała źródłem nieustającej satysfakcji z
> pokonywania własnych słabości. To już nie było tylko niewinne hobby ale i sposób na życie.
> Niestety kiedy wydaje się,ze nic ci nie brakuje do szczęścia życie zaczyna weryfikować ten
> pogląd. W moim wypadku przybrało ono postać potężnej ciężarówki prowadzonej przez pijanego
> kierowcę. Efekt- złamany kręgosłup, wstrząs mózgu, połamane nogi. Ciało dało się
> "naprawić" ale psychika pozostała "zwichnięta". Od roku usiłuję wrócić do
> roweru, z zdumieniem obserwuję jak "wszystko" poszło do przodu- sprzęt, podejscie do
> treningu:) Teraz stram sie jak najwiecej biegać i jeździć ile tylko się da( trochę zimno). Nie
> wiem, czy to kwestia wprawy- w końcu "przejechało " sie trochę życia- ale niem mam
> wrażenia,że zimą "siada" mi kondycja
Bardzo mi przykro z powodu wypadku! Dziwie się, że zdołał Pan stanąć na własne nogi po czymś takim i jeździ Pan dalej. Gratulacje.cytuj |